CERKWIE W BIESZCZADACH CZYLI HOSZÓW I MYCZKOWCE

 

W słońcu grzeje się dach, a ściany bawią się z cieniem. Cerkiew w Hoszowie zachwyca i kusi swoim pięknem. Spogląda majestatycznie na góry, które ja otaczają i jest z pewnością jedną z atrakcji na bieszczadzkim szlaku. Blisko cerkwi znajduje się dzwonnica oraz tablica pamięci członków koła łowieckiego Żbik a na tyłach pozostałości cmentarza. Została wzniesiona w 1930 roku jako cerkiew grekokatolicka p. w. Św. Mikołaja, obecnie kościół rzymsko-katolicki p. w. Bł. Bronisławy.

Cerkwie składały się z trzech części: prezbiterium (najświętsze miejsce), nawy (miejsce dla wiernych) i babińca (osobne pomieszczenie dla kobiet). Od prezbiterium nawa oddzielona jest ikonostasem. Budowano je najczęściej z drewna którego w tym rejonie było pod dostatkiem. Kiedyś dachy pokryte były gontem, obecnie ze względów ekonomicznie o wiele tańszą i niestety też brzydszą blachą. Elementem charakterystycznym dla cerkwi łemkowskich jest wieża, górująca majestatycznie nad budynkiem.

Niestety, nie wszystkie cerkwie przetrwały do naszych czasów, ale jest też dobra wiadomości repliki wszystkich można obejrzeć w skali mikro w Myczkowcach. Na 10 sztucznie usypanych wzgórzach zostały ustawione 140 makiety w skali 1:25.

Praca ludzi tworzących ten park miniatur robi naprawdę wrażenie, jedna cerkiewka ładniejsza od drugiej, zupełnie jakby brały udział w wyścigu po tytuł najpiękniejszej. Malutkie budyneczki są dopracowane w każdym szczególe, artyści nie ograniczają się tylko do Polski, są cerkwie i kościoły ze Słowacji, Czech i Ukrainy. Gdybym tylko mogła to z aparatem utknęłabym tam na cały dzień, niestety czasu nie było na szczegółowe zwiedzanie ale parę zdjęć udało mi się zrobić. Moje serce skradła ta z niebieskimi ścianami.










Komentarze

Popularne posty